Zginęli na torze

Charles de Tornaco (Modena 1953) Zginął podczas testów do GP Modena. Samochód przekoziołkował powodując ciężkie obrażenia głowy i karku. Nie było wtedy jeszcz odpowiedniego zaplecza medycznego, zmarł w drodze do szpitala w prywatnym samochódzie osobowym.
Onofre Marimon (Nurburgring 1954)

Marimón zginął podczas treningów do Grand Prix Niemiec w 1954 roku, stając się pierwszym śmiertelnie rannym kierowcą w historii Formuły 1.

Maserati Marimóna podczas kwalifikacji do Grand Prix Niemiec na torze Nürburgring wypadło na zakręcie Wehrseifen po tym, jak próbując poprawić swój czas, stracił kontrolę nad bolidem; nie zdołał pokonać ostrego zakrętu (prawdopodobnie zawiódł układ hamulcowy), jego bolid przekoziołkował kilka razy i przygniótł go; zdołał przyjąć jeszcze sakrament namaszczenia chorych od katolickiego księdza, a po kilku minutach od momentu, gdy ekipa ratunkowa uwolniła go, zmarł.

Bill Vukovich (Indianapolis 1955) Zginął w tragicznym wypadku podczas wyścigu na torze Indianapolis. Samochód Vukovicha wpadł na kolidujące ze sobą pojazdy próbujące ominąć rozbity chwilę wcześniej samochód, wypadł z toru, kilkukrotnie przekoziołkował i stanął w płomieniach. Kierowca zginął na miejscu.
Eugenio Castellotti (Modena 1957 Zginął w wieku 26 lat podczas testowania Ferrari na torze Modena Autodrome. Castellotti testował nowe Ferrari na sezon 1957 Formuły 1. Miał wypadek przed jednym z zakrętów, a jego ciało zostało wyrzucone na ponad 90 metrów. Chwilę wcześniej powiedziano mu, by spróbował osiągnąć średnią szybkość 137 km/h. Samochód obrócił się kilka razy i wjechał w stanowisko członków zespołu. Nikt inny nie został ranny. Castellotti zginął na miejscu na skutek pęknięcia czaszki
Pat O'Connor (Indianapolis 1958) Zginął tragicznie w zbiorowym karambolu, wywołanym przez piruet startującego z drugiej pozycji Eda Elisiana, na pierwszym okrążeniu Indianapolis 500 w 1958 roku. O'Connor zderzył się z Jimmy Reecem i wykonał salto w powietrzu, po którym jego samochód wylądował kołami do góry i stanął w płomieniach. Sekcja zwłok wykazała, że O'Connor doznał złamania karku i najprawdopodobniej zginął jeszcze przed wybuchem pożaru.
Peter Collins (Nurburgring 1958) Najbardziej znany jest z przekazania swojego bolidu konkurentowi do mistrzostwa świata Juanowi Manuelowi Fangio podczas Grand Prix Włoch na torze Monza. Zginął na torze Nürburgring podczas Grand Prix Niemiec.
Stewart Lewis-Evans (Casablanca 1958).

W trakcie ostatniego wyścigu sezonu, Grand Prix Maroko na torze Ain-Diab, Lewis-Evans zaliczył poważny wypadek spowodowany awarią silnika. Samochód uderzył w bariery i stanął w płomieniach. Ciężko poparzonego kierowcę przetransportowano do Wielkiej Brytanii, lecz zmarł w szpitalu sześć dni później w wyniku doznanych obrażeń.

Śmierć Lewisa-Evansa była jedną z głównych przyczyn wycofania się z Formuły 1 zespołu Vanwalla.

Harry Schell (Silverstone 1960) Zginął w wypadku w czasie treningu na torze Silverstone, gdy bolid przez niego prowadzony wypadł z toru na mokrej nawierzchni.
Chris Bristow and Alan Stacey -(Spa-Francorchamps 1960)

Chris Bristow na dwudziestym okrążeniu, na zakręcie Burnenville, podczas walki z Willy'm Mairesse'm (z zespołu Ferrari) wypadł z toru i wjechał na nasyp (około 5 m od toru). W wyniku tego zdarzenia bolid uległ przewróceniu; zawodnik zrzucony został na drut kolczasty, który ściął mu głowę.

Alan Stacey podczas pokonywania szybkiego łuku przy prędkości 190 km/h w wizjer kasku uderzył ptak. Alan stracił panowanie nad bolidem i jego Lotus został wyrzucony z zakrętu. Wzbił sie na dużą wysokość, przeleciał nad bandą i rozbił się doszczętnie. Kierowca zmarł po kilku minutach, jeszcze przed przybyciem służb medycznych (6 okrążeń wcześniej zginął Chris Bristow).

Wolfgang von Trips (Monza 1961) Skutek otaczania torów wałami ziemnymi. Wyrzucony w powietrze samochód zabija oprócz kierowcy jeszcze 14 osob.
Riccardo Rodriguez (Mexico City 1962) 1962 rok GP Meksyku. Coś strzela w zawieszeniu i Rodriguez mimo uderzenia po dość ostrym kątem w barierę Armco zastaje przez nią pocięty.
Carel Godin de Beaufort (Nurburgring 1964) Podczas treningów przed Grand Prix Niemiec w 1964 wypadł z toru na szybkim zakręcie. Bolid przekoziołkował, kierowca wypadł i został przygnieciony przez wrak. Doznał obrażeń głowy, nóg i narządów wewnętrznych. Zmarł w szpitalu po trzech dniach.
John Taylor, (Nurburgring 1966) Podczas Grand Prix Niemiec w 1966 roku miał wypadek z kierowcą z prywatnego zespołu prowadzącego bolid BRM Jackim Ickxim w wyniku którego doznał poważnych oparzeń, zmarł kilka tygodni później
Lorenzo Bandini (Monaco 1967) Bandini zginął podczas wyścigu o Grand Prix Monako w 1967. Po wyjściu z szykany "S" podczas jazdy wzdłuż prostej przy porcie jego bolid Ferrari 312/67 eksplodował, wskutek czego wrak z impetem uderzył w słomianą bandę, odbił się i stanął na środku toru paląc się. Bandini bardzo długo przebywał w palącym się bolidzie, co spowodowało oparzenia i zwęglenie 70% ciała. Zmarł w szpitalu Princess Grace Polyclinic Hospital w Monte Carlo.
Briton Bob Anderson (Silverstone 1967)
Jean-Loius, Jo Schlesser (Rouen 1968) Do wyścigu Schlesser startował z końca stawki, gdy jego partner John Surtees jadący starszym bolidem walczył o zwycięstwo. Niestety, już na drugim okrążeniu doszło do tragedii. Na zakręcie Six Frères Honda RA302 przy dużej prędkości zaczęła ślizgać się jadąc całą szerokością toru, po czym na wyjściu Six Frères feralny bolid uderzył bokiem w skarpę. Uderzenie było tak silne, że silnik eksplodował i cała zawartość baku zapaliła się. Bolid momentalnie objęły płomienie, a 200 litrów paliwa, które miały wystarczyć na 58 okrążeń, zajęły całą szerokość toru a magnezowa karoseria zapaliła się wytwarzając bardzo wysoką temperaturę uniemożliwiając dojście do wraku. Lekka, nowoczesna karoseria wykonana z magnezu bardzo szybko zamieniła się w popiół do końca trzymając uwięzionego kierowcę.
Gerhard Mitter (Nurburgring 1969) W 1969 roku, dzięki dużej długości toru, organizowane były Grand Prix F1 i F2 jednocześnie na torze Nürburgring, z tym, ze kierowcy F2 byli klasyfikowani osobno. Mitter startował w BMW 269 jako zawodnik Formuły 2. Podczas praktyki doszło jednak do wypadku, w którym zginął młody Niemiec. Przyczyną wypadku najprawdopodobniej był defekt zawieszenia lub układ kierowniczy. Kierowcy zespołu BMW: Hubert Hahne i Dieter Quester wycofali się z wyścigu. Tak samo postąpił dawny kolega z zespołu Porsche Hans Herrmann.
Piers Courage (Zandvoort 1970) Idąc za umową z Alejandro de Tomaso. Williams do niedawna zaprojektowanego na sezon 1970 bolidu przygotował podwozie. Niestety bolid de Tomaso był niesolidny i miał nadwagę. Rozpoczęły się prace na ustawieniami bolidu. Wydawało się że nadchodzący Grand Prix Holandii będzie dla ekipy de Tomaso udany. Wszyscy liczyli, że Piers przerwie złą passę. Niestety los chciał inaczej. W połowie wyścigu Piers na szerokim zakręcie z nieznanych przyczyn zaczął się ślizgać. Wypadł na zewnętrzną stronę toru, wjechał na nasyp po czym stoczył się z powrotem w dół. Bolid momentalnie stanął w płomieniach. Karoseria paliła się tak mocno, że ogień objął stojące obok drzewa. Ogromny pożar spowodowały karoseria i podwozie wykonane z magnezu, użyte, aby odciążyć bolid. W połączeniu z benzyną palącą się w 700 °C ugaszenie pożaru było bardzo trudne. Nie jest znana dokładna przyczyna tragedii. Śledztwa ujawniły, że Courage zginął zanim płomienie go dotknęły. Znaleziony na górce kask świadczył o tym, iż musiał uderzyć głową o podłoże i to go zabiło. Po jego śmierci rozpoczęły się rozmowy na temat bezpieczeństwa w Formule 1. Najgłośniej wypowiadał się na ten temat najszybszy wówczas Jochen Rindt. Austriak nawet przed Grand Prix Niemiec zbojkotował wyścig uważając, iż jest zbyt niebezpieczny. Gdy przyłączyło się do niego kilku innych czołowych kierowców wyścig przeniesiono na Hockenheim. Rindt zginął kilka miesięcy później podczas GP Włoch na torze Monza. Piers Courage zostawił żonę Lady Sarah Curzon i dwóch synów. Trzy lata później na torze Zandvoort na tym samym zakręcie w podobnym wypadku zginął Roger Williamson.
Jochen Rindt (Monza 1970). W 1970 r. został pierwszym i – jak do tej pory – jedynym pośmiertnym mistrzem świata Formuły 1. Rindt doznał poważnych obrażeń w wypadku podczas treningu przed Grand Prix Włoch na torze Monza. Zmarł w szpitalu, nie odzyskawszy przytomności.Bariera Armco zamocowana za wysoko - odcięła część samochodu razem z kierowcą :(
Josef Siffert (Brands Hatch 1971) Powodem wypadku był problem z zawieszeniem. Samochó zapalił się, kierowca nie mógł się wydostać, zmarł w bolidzie.
Roger Williamson (Zandvoort 1973)

Wypadek miał miejsce na 8. okrążeniu, kiedy nastąpiła usterka opony lub zawieszenia. Samochód uderzył w barierki ochronne, a następnie odbił się od nich, przekoziołkował i sunął około 200 m, po czym wylądował do góry kołami. Natychmiast stanął w płomieniach. Kierowca jadący za nim – David Purley – zatrzymał się, wysiadł i pobiegł z pomocą. Przez kilkadziesiąt sekund próbował przewrócić samochód, aby uwolnić przyjaciela, który wołał o pomoc ("For God's sake, David, get me out of here"). Starał się przewrócić na koła bolid, który mógł eksplodować, gasił, przywoływał do pomocy stojących obok strażaków i osoby zabezpieczające trasę, które jednak biernie przyglądały się, jak bolid płonął. Sędziowie wyścigu popełnili ogromny błąd, który znacznie opóźnił przyjazd wozów strażackich, informując wszystkich, że kierowca wyszedł z wypadku cało i w popłochu uciekł z miejsca zdarzenia, w wyniku czego wyścigu nie przerwano. Sędziowie nie wiedzieli, że Williamson nadal jest w samochodzie. Po około minucie od wypadku ogień zajął cały pojazd. Od szczątków pojazdu odciągnął Purleya człowiek z obsługi, który musiał zrobić to siłą. Purley w furii uderzył go i podniósł w górę ręce w akcie rozpaczy.

Williamson zginął wskutek uduszenia.

Purley odznaczony został 11 medalami za heroizm i odwagę, w tym najwyższym cywilnym odznaczeniem.

Purley ma na swoim koncie przeżycie najwyższego przeciżenia w historii ludzkości. Na odcinku 66 cm zatrzymał się z prędkości 173km/h. 1977 rok - Silverstone. Przeciążenie - 179.8 g. Połamał żebra, nogi, miednicę itd. Jednak przeżył i wrócił do wyśćigów. Jak to w życiu dziwnie bywa, zginął w katastrofie samolotu akrobacyjnego Pitts Special 2 lipca 1985 - podobnie jak Colin McRae.
Francois Cevert (Watkins Glen 1973) W 1973 roku Tyrrell był topowym zespołem. Nowy bolid był wyśmienity. Cevert w prawie każdym wyścigu walczył ze Stewartem o pierwszą pozycję. Był bardzo posłusznym kolegą z zespołu. Wykonywał polecenia szefa zespołu i ustępował miejsca wielkiej gwieździe Formuły 1. Jednak głód zwycięstw, na które było stać Ceverta, był zbyt wielki. Zasłużył sobie na to, by nawet sięgnąć po tytuł. Jednak wszystko było robione pod Stewarta, bo to on był numerem jeden w tamtych czasach. Widząc, że nadejdzie moment, gdy uczeń pokona mistrza, Szkot planował potajemnie zakończenie kariery po ostatnim w sezonie Grand Prix Stanów Zjednoczonych. W roku 1974 Cevert byłby zasłużonym liderem zespołu Tyrrell. Niestety los chciał inaczej. Podczas sobotniej sesji kwalifikacyjnej Cevert walczył z Ronnie Petersonem o pole position. W szybkiej szykanie w sekcji „The Esses” (kombinacja szybkich łuków pod górkę), Cevert wszedł nieco zbyt nieostrożnie w zakręt i bolid wybiło na krawężniku. Niebieski Tyrrell wyleciał na zewnętrzną stronę toru, po czym uderzył w barierę. „To było nieprawdopodobne” – jak opisał całe zdarzenie Niki Lauda w swojej książce „Art and Science Grand Prix Driving”. W momencie uderzenia bariera odgięła się i bolid wystrzelił na wewnętrzną stronę, po czym uderzył w następną barierę pod kątem 90°. Pojazd przewrócił się i wylądował kołami do góry na barierze. W tym przypadku armco zamiast uratować kierowcę zadziałało w sposób tnąco-gniotąco-ścinający. Siła uderzenia była tak duża, że barierę wyrwało z mocowaniem z ziemi. Jackie Stewart był jednym z pierwszych na miejscu tragedii i później powiedział: „Zostawili go, bo wyraźnie było widać, że jest martwy”. Gdy wznowiono sesję treningową, Stewart pojechał sprawdzić, co mogło być przyczyną wypadku przyjaciela z teamu. Przeprowadził prywatne śledztwo i doszedł do następujących wniosków: on sam zamierzał przejechać kompleks Bridge na piątym biegu. Wtedy na wyjściu z zakrętu silnik byłby na niskich obrotach. Cevert natomiast wolał nie wbijać „piątki” i wejść w Bridge na czwartym biegu na maksymalnych obrotach silnika, co miało mu pozwolić na przyspieszenie w miejscu połączenia zakrętów. Stewart zauważył, że Tyrrell zawsze zachowywał się nerwowo w tej sekcji toru Watkins Glen z powodu krótkiego rozstawu osi w bolidzie. Wiedział, że przejechanie tej sekcji na niższym biegu było bezpieczniejsze, ale mogło oznaczać stratę czasową, gdyby wszedł źle w zakręt. Agresywniejszy sposób jazdy Ceverta prawdopodobnie przyczynił się do tego wypadku.
Peter Revson (Kyalami 1974) Podczas testów na torze Kyalami wskutek awarii zawieszenia samochód prowadzony przez Revsona uderzył w betonową ścianę. Kierowca zginął na miejscu.
Helmut Koinigg (Watkins Glen 1974) Zabity przez Armco. Na torze Watkins Glen, na zakręcie znanym jako Toe, awaria zawieszenia w bolidzie Koinigga spowodowała, że podczas hamowania uderzył frontalnie w zewnętrzne armco. Bariera, w którą uderzył, była źle zamontowana. W momencie uderzenia odgięła się i pojazd wślizgnął się pod nią, ścinając Koiniggowi głowę. Kierowca zginął na miejscu.
Mark Donohue (Osterreichring 1975) W połowie sezonu 1975 zespół Penske opuścił kłopotliwego PC1 i zaczął używać nadwozia March 751. Nadszedł 12. wyścig sezonu – Grand Prix Austrii, rozegrane 17 sierpnia na torze Österreichring. Bolid nie zawodził więc Donohue radził sobie dość dobrze i zakwalifikował się do głównego wyścigu na 20. pozycji. W ostatniej sobotniej sesji testowej z powodu uszkodzonej opony Mark stracił panowanie nad pojazdem i wypadł z toru na szybkim zakręcie uderzając w słup podtrzymujący reklamę. Uderzenie było na tyle silne, że bolid rozleciał się. Rumowisko spadło na stojącego niedaleko marshala, w wyniku czego poniósł śmierć na miejscu, ale sam Donohue wyszedł cało z wypadku i nie wyglądał na poważnie kontuzjowanego. Z wraku wydostał się o własnych siłach i nawet był w stanie stać na nogach. Narzekał jedynie na ból głowy. Następnego dnia bóle głowy pogorszyły się i Donohue udał się do szpitala, gdzie zatrzymano go na obserwację. Niestety wkrótce po tym zapadł w śpiączkę i 19 sierpnia zmarł z powodu krwotoku wewnętrznego mózgu. Najprawdopodobniej Mark uderzył głową o niezabezpieczony słup i to było główną przyczyną jego śmierci.Nie zginął na torze ale wypadek był bezpośrednią przyczyną jego śmierci.
Tom Pryce (Kyalami 1977) W czasie wyścigu kierowca Renzo Zorzi wycofał się z powodu wycieku paliwa z bolidu, co spowodowało wybuch małego i nieszkodliwego pożaru. Bolid Zorziego zatrzymał się tuż za niewidocznym grzbietem wzgórza, ale dwóch porządkowych bez zgody władz zdecydowało się przejść na drugą stronę, aby ugasić ogień. W tym momencie pojawiły się pojazdy Pryce’a i Hansa-Joachima Stucka jadąc jeden obok drugiego. Bolid Stucka ominął obu porządkowych, jednakże Pryce nie mógł ominąć 19-letniego Jansena Van Vuurena. Wjechał w niego z pełną prędkością i rozerwał młodego porządkowego, zabijając go na miejscu. Zderzenie miało minimalny wpływ na pojazd Pryce’a – tylko lekkie uszkodzenie przedniego skrzydła. Nieszczęśliwie, gaśnica trzymana przez Van Vuurena uderzyła Pryce’a w głowę zabijając go na miejscu. Pojazd Pryce’a wyeliminował też z wyścigu Jacques’a Laffite’a, który chciał wyprzedzić mknący bolid martwego Toma.
Ronnie Peterson (Monza 1978). Ronnie Peterson zmarł na skutek zatoru naczyń krwionośnych mózgu, spowodowanego złamaniem nogi podczas wypadku w Grand Prix Włoch. Zaraz po starcie jego bolid brał udział w karambolu (uczestnicy karambolu: James Hunt – który uderzył w bolid Petersona, Riccardo Patrese, Vittorio Brambilla, Hans-Joachim Stuck, Patrick Depailler, Didier Pironi, Derek Daly, Clay Regazzoni i Brett Lunger). Bolid Petersona uderzył w bandę i zapalił się. Hunt, Regazzoni i Depailler uwolnili Petersona z wraku i ułożyli go na środku toru zanim zdążył ulec poważniejszym poparzeniom. Peterson doznał poważnych obrażeń nóg (później Hunt wyznał, że powstrzymywał Petersona przed patrzeniem na nogi, by oszczędzić mu stresu). Co skandaliczne, służby medyczne zostały wysłane do wypadku po 20 minutach. Mimo wszystko, nie wyglądało na to, by życie Petersona było zagrożone. Ranni kierowcy zostali odtransportowani do szpitala w Mediolanie i po uporządkowaniu toru wyścig został wznowiony (dla kierowców, którzy mieli nieuszkodzone bądź zapasowe bolidy). W szpitalu prześwietlenie rentgenowskie wykazało u Petersona 17 odłamków kości w prawej i 3 odłamki w lewej nodze. Lekarze, po konsultacji z samym Petersonem, zdecydowali się na operację, mającą na celu ustabilizowanie odłamków. W nocy szpik kostny z odłamków dostał się do krwiobiegu Petersona, co spowodowało stworzenie zatorów w ważnych narządach: płucach, wątrobie i mózgu. Prawdopodobnie udałoby się uratować życie Petersonowi, gdyby otrzymał on należytą opiekę lekarską zaraz po wypadku.
Patrick Depailler (Hockenheim 1980) Przed Grand Prix Niemiec 1 sierpnia na torze Hockenheim przeprowadzono testy. Na bardzo szybkim zakręcie Ostkurve z powodu awarii zawieszenia, Patrick nagle zjechał na zewnętrzną stronę toru i uderzył w armco. Bolid wybił się i przetoczył przez barierą lądując na niej kołami do góry. Pojazd rozsypał się na kawałki. Jego szczątki były porozrzucane w odległości kilkudziesięciu metrów. Przybyła na miejsce ekipa medyczna nie była w stanie pomóc Francuzowi. Depailer już nie żył.
Gilles Villeneuve (Zolder 1982) Prosta za łukiem, bolid Villeneueva najeżdża na tylnie koło innego bolidu prowadzonego przez Niemca Jochena Massa. Villeneuva wyżuca w górę przy dużej prędkości, samochód koziołkuje wyżucając kierowcę w górę, spada po drugiej stronie toru. Zmarł w wyniku poniesionych obrażeń.
Ricardo Paletti (Montreal 1982)

Zginął na skutek obrażeń po uderzeniu na starcie Grand Prix Kanady '82 w unieruchomiony przez awarię bolid Didiera Pironiego.Startujący z końca stawki Paletti nie był w stanie dostrzec stojącego na torze samochodu i uderzył w niego przy prędkości około 200 km/h. Doznał przy tym urazów klatki piersiowej i nóg. Kilkanaście sekund po uderzeniu auto stanęło w płomieniach, a kierowcę udało się wydobyć z wraku dopiero po 28 minutach. Obrażenia po uderzeniu były jednak na tyle poważne, że pożar prawdopodobnie nie miał decydującego znaczenia dla śmierci kierowcy.

Elio de Angelis (Paul Ricard 1986) Podczas treningów na torze Paul Ricard uległ poważnemu wypadkowi. Gdy w jego Brabhamie przy prędkości 290 km/h złamało się tylne skrzydło na zakręcie La Verrerie, bolid uniósł się, spadł na bariery ochronne i przewrócił się. Pojazd stanął w płomieniach. Podczas jazdy próbnej na torze znajdowało się kilku strażaków i porządkowych. Jedynie dwóch mechaników Benettona było świadkami wypadku. De Angelis nie mógł uwolnić się z płonącego bolidu. Dodatkowo dym uniemożliwiał mu oddychanie. Zaalarmowani przez chmurę dymu kierowcy zbiegli się w miejsce wypadku. Gaśnice nie pomagały. Wezwana straż pożarna potrzebowała półtorej godziny na dotarcie do miejsca wypadku. W końcu udało się uwolnić de Angelisa. Został przewieziony do szpitala, jednak 29 godzin później zmarł z powodu niewydolności dróg oddechowych (ARDS). Jego rany nie były poważne. Poza poparzeniami na plecach miał złamaną nogę
Roland Ratzenberger (Imola 1994).

Ratzenberger zginął w czasie kwalifikacji na torze Imola do trzeciego wyścigu sezonu - Grand Prix San Marino 1994. Austriak wypadł z toru na bardzo szybkim łuku Villeneuve i uderzył w betonową ścianę przy prędkości ponad 314 km/h. Wypadek spowodowany był awarią przedniego skrzydła bolidu. Skrzydło uszkodziło się po wyjeździe poza tor na wcześniejszym okrążeniu, jego bolid wyjechał poza tor nie mając siły dociskowej w przedniej części. Samochód został doszczętnie rozbity, a Ratzenbergera przewieziono do szpitala Ospedale Maggiore w Bolonii, gdzie zmarł po siedmiu minutach. Czas, który osiągnął na wcześniejszym okrążeniu byłby wystarczający, aby zakwalifikować się do wyścigu.

.

Ayrton Senna (Imola 1994).

Zginął w wyniku śmiertelnego urazu głowy. Imola, zasadniczo dość łatwy zakręt - coś posło nie tak - zamiast po łuku bolid poszedł prosto, udeżenie pod dość ostrym kątem z prędkością 218km/h - niefortunne uderzenie elementu zawieszenia w głowę kierowcy, żył jeszcze kilkadziesiąt minut.

Jules Bianchi (GP Japonii - Suzuka 2014). 5 października 2014 w Grand Prix Japonii na torze Suzuka miał bardzo poważny wypadek. Podczas 43. okrążenia Bianchi wypadł z mokrej nawierzchni i bokiem bolidu uderzył w dźwig wyciągający bolid Adriana Sutila. Uderzenie wywarło przeciążenie o wartości 254G. Wyścig przerwano, a następnie przedwcześnie zakończono. Kierowcę przewieziono karetką do szpitala, gdzie został operowany. Jego stan określono jako krytyczny. Doznał rozlanego urazu aksonalnego (DAI). Do ostatnich chwil życia znajdował się w śpiączce. Zmarł w klinice w Nicei 17 lipca 2015 roku, a pochowany został 21 lipca 2015 w tym samym mieście. Po śmierci kierowcy FIA zastrzegła numer 17, który znajdował się na bolidzie Francuza.
Źródło: http://www.maslag.pl/
www.wikipedia.pl